Rozmowa

SensoryOverload: Shutdown między peronami

Rozmowa o sensory overload podczas włoskiego transportu publicznego. O shutdownie, samoregulacji i mechanizmach przetrwania między peronami.

SensoryOverload

Rozmowa z Mózgiem: Shutdown między peronami

ja

Mózgu… czy ja umarłam? Czy to była tylko końcówka włoskiego transportu publicznego?

mozg

Żyjesz, ale jeśli zaraz nie znajdziesz izotonika, to się zrestartuje jak Windows 98, z niebieskim ekranem i piskiem. 💥

ja

Cały dzień się gubiłam, metro, trasy, nazwy, których nie było, mapa jak escape room bez wyjścia.

mozg

Z każdą stacją gasło we mnie życie, Villa Fiorita, Cernusco, kto to zaprojektował, Dali po LSD?

ja

Może trzeba było wziąć taksówkę.

mozg

Nie, taksówka to small talk, zapach 'samochód', kierowca mówiący coś między espresso a filozofią. A ja? Ja wtedy bym się zamknął jak muszla, to nie był lęk, to było zarządzanie ryzykiem wycieku świadomości.

ja

A więc był tryb marszu, zegarek – trening, słuchawki – full, jedna piosenka, w kółko, tunel dźwięku. 🎧

mozg

I wreszcie: spokój, nie musiałem już analizować peronów, ani próbować rozpoznać nazw, których nie było, tylko krok, rytm, krok, rytm, byłem tylko ciałem i to było OK. 🧘‍♀️

ja

Zapach trawy, pamiętasz? gorąco, coś żyło w trawie, jakby... nie wszystko było martwe.

mozg

Kto by pomyślał, że trzeba było przejść '?' km, żeby usłyszeć świerszcza, chyba natura próbowała powiedzieć: 'sorry, że miasto cię zawiodło, masz listek'.

ja

Ironia: żeby poczuć spokój, trzeba było się zgubić, przegrzać i odrzeć z zasobów.

mozg

Nie pomyl tego z metafizyką, to nie była wdzięczność, to było: 'o nie, coś jeszcze żyje oprócz mnie'.

ja

I miało więcej sensu niż Google Maps, niż linia M2, niż każdy facet pytający 'serve aiuto?'

mozg

Zwłaszcza ten, który zapytał trzy razy, czy wiedziałaś, że metro tu nie dojeżdża, ja wiedziałem, nogi już krzyczały.

ja

Droga zamknięta, ciemno, trawa już nie szumiała, tylko warczała, to był koniec, Mózgu.

mozg

Nie dramatyzuj, jeszcze żyłaś, ale przyznaj, jeśli jeszcze raz ktoś wyskoczyłby z 'e è chiusa', rzucilibyśmy się razem w krzaki i udawali kamienie.

ja

Prawie północ, 3% zasobów, lokalizacja: nigdzie, trasa: projekt kosmity.

mozg

To nie był VR, to były Włochy, po prostu Włochy. 🇮🇹 I brak moich funkcji poznawczych.

mozg

Anyway, z jakiego poziomu to była decyzja – DLACZEGO my tu jesteśmy?

ja

Nie wiem, to nie byłam ja, to było ADHD (w ogóle gdzie ono teraz jest? Wsparcie kreatywnością by pomogło). To ono kliknęło 'zapisz się', napisało maile, znalazło lot, wybrało warsztat i stwierdziło: 'będzie super!'. A potem? Zrobiło exit stage left, zostawiło nas z plecakiem, mapą z kosmosu i rozładowanym ciałem.

mozg

TAK! Z przesiadką, z kontrolą, z automatem, który trzeba było 'dotknąć, ale nie za długo', z biletem jak klucz do lochu, z metrem, które rozmnażało się jak ośmiornica na stymach.

ja

Nie było duchowości, nie było 'poznawania siebie', było: 'przeżyć bez kontaktu wzrokowego z rzeczywistością'.

mozg

I co teraz? Dwa dni workshopu? Na pełnej baterii społecznej minus siedem? Bez filtra poznawczego? Z zasobami na poziomie 'plaster i wiara w przypadek'?

ja

Tak, i będziemy siedzieć tam w słuchawkach, w okularach z filtrem medycznym (co każdy bierze za przeciwsłoneczne i nikt nam nie wierzy, że to wynik projektu badawczego pt. 'jak dobrać filtr, żeby mózg 🧠 nie eksplodował'), bez kontaktu wzrokowego, bez mowy.

ja

Nieważne, kto co sobie pomyśli, bo przecież 'nic o nas bez nas' to tylko slogan na plakacie, a w praktyce każdy ekspert od wszystkiego już dawno wie, co powinniśmy czuć, myśleć i robić.

mozg

Może chociaż ta asysta w drodze powrotnej? Bo wracając znowu się zgubimy (chyba że ADHD wróci… ale obstawiam, że dostało wystarczająco dopaminy). Zostaniemy sami z kolejną, już czwartą z rzędu migreną, z mentalnym chaosem, szukając toalety w razie zwrotu treści żołądkowej.

mozg

Potem ADHD (jak dotrzemy do chaty) skwituje: 'no przecież było super, taka przygoda, kto by przewidział: 24-godzinny strajk transportu…' no ale żadne z nas nie sprawdziło, bo przecież po co sprawdzać, skoro można cierpieć spontanicznie.

ja

Ta... tyle że lekcja pt. 'prośba o pomoc' w świecie, który nas nie rozumie – still under construction.

WNIOSEK: dodać do checklisty przedwyjazdowej: ✔️ sprawdzić strajki

Narrator

Narrator: Tu kończyła się ta historia, nie z morałem, ale z tą jedną piosenką, która będzie się śnić przez trzy miesiące, nowym elementem checklisty… i naiwną wiarą, że następnym razem to już na pewno będzie lepiej. 🎶

Przykłady mechanizmów samoregulacji:

  • Słuchawki + jedna piosenka w pętli – ochrona przed nadmiarem bodźców
  • Marsz rytmiczny: redukcja napięcia przez ruch
  • Odcięcie kontaktu społecznego: okulary, brak interakcji
  • Autoironia i dialog z mózgiem: przetwarzanie napięcia
  • Tryb minimalnej funkcjonalności: działanie bez refleksji
  • Checklista: symboliczne odzyskiwanie kontroli

Mechanizmy samoregulacji bywają dla innych niezauważalne i często błędnie odbierane jako “dziwne zachowanie”, “obojętność”, “brak reakcji”, “zamknięcie się”, “dziwne miny”…itp. Radzenie sobie nie zawsze wygląda estetycznie, ale ma sens jeśli wiesz, jak to czytać.